wtorek, 8 marca 2016

Od Emmy

Dziś dzień leciał mi bardzo szybko. Spędziłam go z Zack'iem, jest bardzo miły i wygadany. Dobrze mi się z nim gada. Jest naprawdę spoko gościem. Koło 19 przyszedł do mnie do pokoju.
Zaproponował mi film. Wziął ze sobą: American Horror Story, Cztery Pokoje i Sierociniec.
-To który?-spytała
-Hmm...Cztery pokoje..? Nie znam. Włączaj.-powiedziałam
-Tylko ostrzegam, ten film jest niezdrowo jebnięty-zaśmiał się Zack
-Dobra, dobra. Nie gataj tylko włączaj-zaśmiałam się
Położyliśmy się na łóżku, laptop był na krześle przed nami. Usadowiliśmy się tak, żeby wszystko widzieć. Film naprawdę był zjebany. Na koniec, nie wiedzieć dlaczego jakiś typ, w sumie to chyba był reżyser tego filmu, uciął temu drugiemu palec! To chore!
-Ale to było głupie..-powiedziałam kładąc się na plecach i patrząc w oczy Zack'owi
-Następnym razem...wybiorę coś lepszego..-szepnął mi i mnie pocałował
Pocałunek był bardzo namiętny. Nie mogłam się powstrzymać, ale gdy już to zrobiłam to powiedziałam:
-Zack. To jeszcze za wcześnie... Nie znamy się...
-Mi to nie przeszkadza-powiedział
-Wiem, ale mi tak-odpowiedziałam i delikatnie go z siebie zepchnęłam

<Zack?>


Od Julie Cd. Chris'a

Jeździliśmy po okolicy przez dobrą godzinę. Nasze konie były bardzo spokojne. Nie wiem jakim cudem, ale wylądowaliśmy w mieście -konno! Na szczęście to jest tutaj normalne, ludzie jeżdżą wierzchem i w bryczkach po ulicy. Zaparkowaliśmy nasze top fury przed kawiarnią i wyskoczyliśmy na kawę.
Chwilę pogadaliśmy i trzeba było się zbierać, bo penie będą nas szukać. Powrót do akademii trwał nieco dłużej, bo na chwilę zgubiliśmy drogę, gdy koń Chris'a się spłoszył.
-Gdzie teraz panie Wszystko wiedzący?-spytałam wskazując na rozstaj dróg.

<Chris?>

Od Asti Cd. Jackson'a

-Z takim bohaterem to mogę iść nawet na koniec świata-zaśmiałam się
Gdy doszliśmy do akademii, przed nią stał mój brat!
Ruszył z impetem na Jacksona
-Derek! Przestań-krzyknęłam chcąc go odepchnąć
Ale brat zaczął szturchać i wrzeszczeć na Jacksona, coś w stylu: Co ty sobie w ogóle wyobrażasz?! Ona ma 15 lat! a ty ją po nocach po dworze wleczesz!!
itd. itd.
Jackson był wyraźnie zmieszany tym wszystkim
Ja się przeraziłam i uciekłam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam szlochać.

<Jackson?>

Od Mat'a Cd. Lydii

-To dobrze!-powiedziałem, uniosłem brew i zmierzyłem Lydię wzrokiem
Zatrzymaliśmy się przy wodospadzie. Zsiedliśmy z koni, przywiązaliśmy je i usiedliśmy na skałach
-Pięknie tu-powiedziała z zachwytem Lydia
-Bardzo-dodałem i przysunąłem się do niej
-Mat.. mogę Cię o coś spytać?
-Tak..?-powiedziałem

<Lydia? Co mi chcesz powiedzieć ? XD>

poniedziałek, 7 marca 2016

Od Chris'a Cd. Julie

- We własnej osobie- uśmiechnąłem się - Masz do wyboru przejażdżkę, albo dodatkowe wykłady z konserwacji sprzętu jeździeckiego
- Wolę przejażdżkę- wywróciła oczami
- Za pół godziny przed stajnią - uśmiechnąłem się i wyszedłem
Co prawd nie powiedziałem jej, że wszyscy wybrali zajęcia z konserwacjii tylko ja jadę na przejażdżkę. Apollo był już czysty, więc postanowiłem posiedzieć trochę w pokoju
**
Pół godziny później wyszedłem na zewnątrz, a przed stajnią stała Julie.
- Gdzie są wszyscy? - zdziwiła się gdy zobaczyła tam tylko mnie
- Na zajęciach z konserwacji - zaśmiałem się
Dziewczyna wywróciła oczami i jęknęła
- Tak, jesteś na mnie skazana przez najbliższą godzinę - puściłem jej oczko wchodząc do stajni
Postanowiłem zabrać Apollo bez siodła i ogłowia, a co tam! Niech się w końcu wyszaleje. Chociaż ze mną zazwyczaj zawsze jest spokojny w terenie. Koniec końcem skończyło się na tym, ża założyłem mu ogłowie bezwędzidłowe. Wyprowadziłem go przed stajnię, a  Julie już czekała

< Julie? >

Od Jackson'a Cd. Asti

Po jakiś 5 minutach doszliśmy do parku. Paliły się w nim tylko pojedyncze lampy. Usiedliśmy na jednej z ławek
- Długo tu jesteś? - spytałem
- Zaledwie kilka dni. Przyjechałam dwa dni przed tobą - uśmiechnęła się
Rozmawialiśmy jeszcze dłuuugo, aż zrobiło się naprawdę późno. Była już 1 w nocy.
- Chyba powinniśmy już wracać - zaśmiałem się
- Raczej tak, na szczęście jutro sobota i nie trzeba rano wstawać - uśmiechnęła się uroczo
W momencie gdy mieliśmy się już zbierać nagle zgasły wszystkie lampy i nastała całkowita ciemność. Dziewczyna krzyknęła i odruchowo wskoczyła mi w ramiona. Dopiero po chwili się ogarnęła i odsunęła ode mnie
- Przepraszam, nie przepadam za ciemnością - powiedziała nieśmiało
- Nie masz za co przepraszać, dobrze czuć się bohaterem - zaśmiałem się

< Asti? >

Od Lydii Cd. Mat'a

Uśmiechnęłam się delikatnie i wyjechałam z placu.
- Może być plaża? - spytałam
- Ty prowadzisz - uśmiechnął się a ja popędziłam Diego do galopu
Ogiera roznosiła dziś energia, już czułam, że to nie będzie zwykła jazda, ale raczej coś w stylu rodeo.
Dojazd na plażę zajął nam jakieś 10 minut, więc mamy jeszcze ponad godzinę czasu.
- Znam tu jeszcze kilka ciekawych miejsc. Niedaleko stąd jest niewielki wodospad, brzozowy lasek w okolicy jest piękny, drzewa układają się w taką jakby bramę... - przerwałam, bo czułam przeszywający wzrok Mat'a na sobie
- Co jest? - spytałam
- Nic - zaśmiał się
Wywróciłam oczami i usiadłam na piasku. Mat zajął miejsce obok mnie.
- Wiesz co, nie zmieniłeś się za bardzo odkąd cię ostatnio widziałam. Poza tym, że kiedyś wyglądałeś bardziej hm... dziecinnie - zaśmiałam się
- Za to ty zmieniłaś się i to bardzo - powiedział
- To dobrze, czy źle? - zmarszczyłam brwi

< Mat? >

Od Mat'a Cd. Lydii

Podszedłem do łóżka i gwałtownie szarpnąłem kołdrę Lydii, odkrywając ją przy tym.
-Wstawaj śpiąca królewno
-Jeszcze pięć minut-powiedziała i nakryła tważ poduszką.
-Wrócę za 15 minut i masz być gotowa-powiedziałem i wyszedłem
Lydia chyba wzięła to sobie do serca, bo gdy wróciłem po tych 15, no może 20 minutach, to Lydia była już gotowa.
-Możemy iść-mruknęła
Poszliśmy do stajni, weszliśmy do boksów naszych koni i zaczęliśmy je przygotowywać do jazdy.
Ja postanowiłem nie siodłać Tokya. Zdecydowałem, że pojadę na oklep, na bezwędzidłowym, bo kasztan ma dziś lepszy dzień.
Najpierw wjechaliśmy na plac, żeby trochę rozstępować konie.
-Prować-powiedziałem do Lydii

<Lydia?>

niedziela, 6 marca 2016

Od Lydii Cd. Mat'a

Usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Boże święty... ja chcę spać... leniwie zwlokłam się z łóżka i będąc pewna, ze to Jackson nie ubierałam nic na siebie ( moja piżamka składa się z samych majtek i krótkiej koszulki sięgającej mi ledwo do pępka ). Niechętnie otworzyłam drzwi
- Jackson dałbyś mi jeszcze pospać - jęknęłam przecierając oczy
Usłyszałam cichy śmiech i... na pewno nie należał on do Jacksona. Otworzyłam szeroko oczy i zobaczyłam Mat'a stojącego w drzwiach.
- Chyba już czas wstawać - mruknął mierząc mnie wzrokiem, chyba jednak mogłam ubrać ten szlafrok, bluzę lub cokolwiek innego
- Ale jest dopiero 6, a lekcje zaczynają się o 8 - jęknęłam i szybko wróciłam do łóżka zakopując sie w kołdrze
Usłyszałam jak Mat zamyka drzwi
-  Ejjj wstawaj. Faktyczne lekcje są dopiero o 8, ale nie masz ochoty pojeździć najpierw? - spytał
Odkryłam głowę i spojrzałam na niego
- Może i mam ochotę, ale na pewno nie mam ochoty wstawać - westchnęłam i zakryłam głowę kołdrą

< Mat? >

Od Mat'a Cd. Lydii

Kiedy wróciłem do pokoju, cały czas myślałem o Lydii i o tym co się między nami wydażyło. Pewnie gdyby Jackson się dowiedział, to by mnie zabił. Jackson to mój najlepszy kumpel. Znamy się od lat, a Lydia jest jego "malutką siostrzyczką", która NIE jest już dzieckiem.! Ma zaje*istą figurę, jest śliczna. Czego chcieć więcej... Nigdy wcześniej nie myślałem, że mogłoby być między nami coś więcej niż tylko przyjaźń...
Stanąłem przy oknie, wyciągnąłem paczkę szlugów i zapaliłem papierosa.
Gdy wypaliłem szluga minęło trochę czasu zanim poszedłem spać. Usnąłem dopiero koło 3 nad ranem, bo cały czas myślałem od Lydii.
Z samego rana poszedłem ją obudzić, żeby jeszcze przed lekcjami pójść pojeździć.
Zapukałem do jej drzwi...

<Lydia?>

Od Lydii Cd. Mat'a

Przełknęłam głośno ślinę
- Masz rację, powinniśmy wracać - spuściłam wzrok
Mat kiwnął głową i ruszyliśmy w stronę akademii. Czułam się... dziwnie. Nigdy nie myślałam o nim w ten sposób i nie sądziłam, ze cos takiego może mieć w ogóle miejsce. Jednak nie było mi z tym źle. W sumie to wręcz przeciwnie. Z resztą, to przeciez Mat. Jest pewnie taki sam jak Jackson, więc nie mam co za dużo o tym myśleć. Jednak nie mogę przestać. Ekhm. Drogę powrotną spędziliśmy w ciszy i wcale nie była ona niezręczna. Mat odprowadził mnie do pokoju
- Przepraszam - zaczął - Chyba nie powinienem...
- Nie musisz przepraszać - uśmiechnęłam się otwierając drzwi - Dziękuję za spacer
Chłopak uśmiechnął się szarmancko.
- Dobranoc Lydia
- Dobranoc Mat - nieśmiało go przytuliłam i wróciłam do pokoju
Co to w ogóle miało być? Czy mi się to podobało? Tak, ale raczej nie powinno.

< Mat? >

Od Julie Cd. Chris'a

Boże! Jak ja tego nie cierpię! Nie nawidzę! Jeszcze raz powturzę: Nie nawidzę opowiadać o sobie!
-Muszę?-spytałam błagająco
-No dawaj, dasz radę-motywowali mnie
-Ok.. Mam na imię Julie, mam 15 lat... Mieszkam z matką, ojca nie mam..-zająknęłam się w tym momencie i czułam jak łzy napływają mi do oczu. Przełknęłam ciężko ślinę...-W wolnym czasie lubię czytać, rysować.... No to by było na tyle-powiedziałam
Dyrektorka patrzyła, a łzy spływały mi do oczu. Odeszłam od naszego grona. "Oni" tzn. cała reszta, która została kontynuowali tę małą "zabawę". Jedynie Chris za mną poszedł
-Idź do ogniska-powiedziałam
-Dlaczego ?-spytał
-Chcę pobyć sama-odpowiedziałam
Chłopak nie miał siły się ze mną kłucić więc poszedł do ogniska. Ja po cichu przemknęłam się do mojego pokoju. Wślizgnęłam się do łazienki i zaczęłam nerwowo szukać czegoś ostrego "Nie! Znowu to zrobiłam! Poruszyłam temat o nim.! Jestem taka głupiaa..!" W tym momencie w ręce dosłownie wpadła mi żyletka. Nerwowo złapałam ją w palce i zaczęłam nacinać kilkukrotnie nadgarstek.
Krew spływała mi z ręki. Odkręciłam wodę. Chwilę puźniej "ranę" miałam już opatrzoną.
Do rana siedziałam w swoim pokoju.
Rano ktoś zapukał.
-Chwila!-krzyknęłam
Zaścieliłam szybko łóżko, prześcieradło było całe w krwi, z resztą jak i bandaż.
Założyłam sweter. Tak. Sweter i spodnie od piżamy, poprostu bombowo!
Podeszłam do drzwi i je uchyliłam ażeby zobaczyć kto to.
-Chris?-spytałam

<Chris?>

Od Asti Cd. Jacksona

-Pewnie-uśmiechnęłam się -może do parku?-zaproponowałam
-Okej-odparł z uśmiechem Jackson
Szczerze, trochę jestem nie pewna co do niego. Nie znam go za dobrze, jest już późno, a my idziemy we dwoje do parku. To było kompletnie nie przemyślane.
gdy szliśmy w ciemności przez las, zaczęły łapać mnie dreszcze od chłopdnego wiatru.
-Zimno Ci?-spytał Jackson
-Nie, nie.. Wytrzymam-powiedziałam lekko pozgrzytując zębami
Jackson zdjął kurtkę
-Weź ją
-Nie, naprawdę nie trzeba-powiedziałam
-Asti.. Jak chłopak daje Ci kurtkę to masz ją wziąść. Koniec i kropka-zaśmiał się cicho
Spojrzałam na niego i wzięłam tę kurtkę.

<Jackson?>

Od Mat'a Cd. Lydii

Na spotkanie z Lydią ubrałem się normalnie, jak co dzień. Nie przewidywałem, że ona się wystroi.
Gdy ją zobaczyłem byłem w szoku. Przygryzłem lekko wargę
-Łał!-powiedziałem entuzjastycznie -postarałaś się, pokiwałem głową, po czym przymknąłem szczękę, która z wrażenia mi "opadła"
-Nie przesadzaj -zaróżowiła się Lydia
-Jesteś piękna-powiedziałem stojąc kilka centymetrów przed nią
Lydia poklepała mnie po ramieniu
-Idziemy-powiedziała stanowczo
-Gdzie?-spytałem zdezorientowany, jakby ktoś obrał mnie kubłem zimnej wody
***
Poszliśmy do parku, gdzie zastaliśmy altanę.
-Chodź-powiedziała Lydia
Nagle czas zwolnił, a my zaczęliśmy tańczyć
Przeczuwałem jak to się skończy.... Naszym pocałunkiem
-Wiesz..Powinniśmy już wracać.. Powiedziałem ciut speszony

"Jak Jackson się dowie, to mnie chyba zabije"

Czekałem na jej odpowiedź, która nastała po chwili ciszy

<Lydia?>

Od Chris'a Cd. Julie

- Powinienem uciekać czy mogę do Ciebie podejść? - zawołałem z uśmiechem
- Jak chcesz - wywróciła oczami
Podszedłem bliżej niej
- Co ty masz z tymi oczami? - zaśmiałem się, a ona znowu to zrobiła
- Być może tak lubię - w końcu delikatnie się uśmiechnęła
- Chodź, poznasz resztę - powiedziałem i zaciągnąłem ją bliżej ogniska
Najpierw podeszliśmy do Lydii i Jacksona, bo ich znam najlepiej. Przyjaźnimy się od bardzo dawna
- Julie to jest Lydia i Jackson, Lydia i Jackson to jest Julie - przedstawiłem ich sobie
Rzucili sobie nawzajem ciche cześć i usiedliśmy wszyscy w kręgu

Dyrektorka zaczęła "zabawę" integracyjną. Każdy ma coś o sobie opowiedzieć. CUDOWNIE! Nienawidzę tego. Niestety byłem pierwszy
- Nazywam się Christian Collins, wszyscy mówią na mnie Chris, mam 17 lat - powiedziałem i chciałem, żeby to wystarczyło
- Może powiesz coś o swoich zainteresowaniach? - zasugerowała dyrektorka
- Interesuję się sportem, mieszanymi sztukami walki i muzyką
Widać, że irytowały ją moje krótkie odpowiedzi.
- No dobrze, to proszę dalej. Julie?

< Julie> ;3

Od Jacksona Cd. Asti

- Nie idziesz na plażę? - zdziwiłem się
- Nie, jakoś nie mam dziś na to ochoty - skrzywiła się
- Okej... jak zmienisz zdanie to wiesz gdzie nas szukać - uśmiechnąłem się
Wróciłem na plażę, jednak szybko postanowiliśmy wracać. Zrobiło się strasznie zimno. Dosiedliśmy konie i galopem wróciliśmy do akademii. Wprowadziłem Diane do boksu, rozsiodłałem ją i wyczyściłem kopyta. Pogładziłem klacz po głowie
- Jak tam kochana? Podoba ci się tutaj? - zapytałem ją cicho
Klacz zarżała machając głową. Zaśmiałem się
- Mam nadzieję, że się przystosujesz do tego miejsca i nic nie zniszczysz - zaśmiałem się wspominajac wiecznie pogryzione poidła
Klacz szczypnęła mnie lekko zębami w ramię, jakby urażona moimi słowami
- Ejejej taka prawda - poklepałem ją po szyi
Gdy odwróciłem się chcąc wyjść z boksu zobaczyłem przy drzwiczkach Asti.
- Wow, macie naprawdę dobry kontakt - uśmiechnęła się
- To druga najważniejsza kobieta w moim życiu - zaśmiałem się - Masz może ochotę się przejść?

< Asti? >

Od Lydii Cd. Mat'a

Złapałam go pod brodę i zmusiłam do spojrzenia mi w oczy
- Oczy mam wyżej - zaśmiałam się cicho jednocześnie drugą ręką podciągając bokserkę do góry
- No przecież wiem - zaśmiał się
Z uśmiechem wywróciłam oczami. Czułam się przy nim bardzo hm... swobodnie? Tak, to dobre słowo. Znałam go już wcześniej i często przychodził do Jacksona. Normalnie chłopak bezczelnie gapiący mi się na biust dostał by siarczystego liścia, ale Matt'owi postanowiłam to darować.
- Co robisz wieczorem? - spytałam
- Pewnie nic, a co?
- Nie masz ochoty się gdzieś przejść i powspominać starych czasów? - zaśmiałam się
- W sumie to czemu nie - uśmiechnął się
Po chwili do pokoju wparował Jackson
- Ej, idziesz? Mamy pomóc w przenoszeniu przeszkód na parkur - zawołał niby wesoło, niby trochę zdenerwowanie
- Okej - westchnął - Do zobaczenia później, 22? - uśmiechnął się
- 22 - odwzajemniłam uśmiech

Gdy wyszli postanowiłam wziąć prysznic. Zmyłam dokładnie makijaż i zrobiłam nowy, a co tam makijaz na noc! Wysuszyłam włosy i zostawiłam je rozpuszczone. Są naturalnie lekko kręcone, a ja nie miałam już ochoty na męczenie ich prostownicą. Przebrałam się w to:
 bo przecież piękne lato tej zimy. Faktycznie, jeszcze kalendarzowa zima, a jest już strasznie ciepło.
**

Gdy nadeszła godzina 22 postanowiłam wyjść przed akademię i poczekać na Mat'a. Gdy byłam już na zewnątrz chłopak już czekał

< Mat? >

Od Julie Cd. Chris'a

-To znaczy jaka?
-Nie miła, wurgarna, małomówna... Wredna. Hę?
-Być może mam powód..-powiedziałam spuszczając wzrok
Chłopak trochę się zkrempował
-Dobra.. Wiesz co.. Szykuj się na ognisko. Ja będę czekał-powiedział i wyszedł
***
Jego słowa chodziły mi po głowie przez dobre 15 minut "JA będę CZEKAŁ"
***
Kiedy się przebrałam (założyłam luźny, szary sweter i czarne legginsy, do tego szare trampki) udałam się przed akademię. Od razu w oczy rzucił mi się Chris.

<Chris?>

Od Chris'a Cd. Julie

- Wybacz - zaśmiałem się i wyszedłem
Zapukałem kilka razy do drzwi i dosłownie usłyszałem jak dziewczyna uderza się ręką w głowię
- Proszę - jęknęła, a ja wszedłem do środka
- Lepiej? - uniosłem brwi
- Może być. Co chcesz?
- Miłe powitanie - mruknąłem pod nosem - Chciałem ci przekazać, że wieczorem jest ognisko. O 20 jest zbiórka przed akademią
- Okej, to wszystko?
- Tak
- Okej - odpowiedziała i wróciła do poprzednich czynności
- Mogę cię o coś zapytać? - spytałem
- Właśnie to zrobiłeś - mruknęła nie patrząc na mnie
Wywróciłem oczami
- Dlaczego taka jesteś?

< Julie? >

Od Astiji Cd. Jacksona

-Co ty tu robisz?-spytał głos, który dochodził z za moich pleców
Odwróciłam się trochę speszona
-Esturion miał mnóstwo energii i chciałam się przejechać, żeby nie był taki nabuzowany na nasz teren i trochę...jakby... zgubiłem drogę - przekrzywiłam się i wzruszyłam ramionami
-Nie rób nam tak więcej-powiedział Jackson
-Oke..-odpowiedziałam
Pojechaliśmy wszyscy na plażę. Trochę pogalopowaliśmy po plaży. Później zsiedliśmy z koni i przywiązaliśmy je. Wszyscy poszli na plażę, a ja zostałam przy Esturionie
-Ekhem-usłyszałam chrząknięcie
Gwałtownie się odwróciłam. Zobaczyłam Jacksona.
"Boże, gdyby tylko on wiedział ile ja mam lat... Pewnie wtedy w ogóle by ze mną nie gadał..."

<Jackson? bez pytań o wiek :P>

Od Jacksona Cd. Asti

Usiedliśmy z Chris'em przy stole dziewczyn
- Cześć - zaczął Chris
Usłyszeliśmy tylko ciche i trochę nieśmiałe "hej"
- Jestem Jackson, a to Chris - przedstawiłem nas
- Ja jestem Astija, to Julie, a to Amelia - odezwała się zielonooka
- Macie może ochotę wybrać się po obiedzie na przejażdżkę? Dyrektorka nie chce nas puścić samych - zaśmiałem się cicho
- W sumie czemu nie - odezwała się Julie
- O 17 gotowi przed stajnią? - spytał Chris
- Zgoda
**
Razem z Chris'em byliśmy już przed stajnią prowadząc konie. Dołączyła się do nas również Lydia. Po chwili przyszła jeszcze Julie i Amelia
- A gdzie Astija? - spytałem
Dziewczyny tylko wzruszyły ramionami.
- Pójdę zobaczyć - odezwała się Amelia i weszła do akademii
Po jakiś 10 minutach wróciła
- Nie ma jej w pokoju. Dyrektorka mówiła, że widziała jak jechała w teren jakieś pół godziny temu, ale nic mi o tym nie mówiła
- Może pojechała nad jezioro - zasugerował Chris
- Możemy sprawdzić

< Astija>

Od Mat'a Cd. Lydii

-Musiałeś?!-jęknęła
-Taki los-zaśmiałem się - Chciałem być pomocny
Lydia zmierzyła mnie wzrokiem
-No dobra...too.. daj mi inną walizkę-chciałem zakończyć to milczenie
-Dobra masz tą, tylko ładnie powieś-uśmiechnęła się
Były tu eleganckie ubrania, kilka sukienek..
Gdy już skończyła się rozpakowywać usiadła na łóżku
-No w końcu!-westchnęła
Usiadłem obok niej. Spojrzałem w jej oczy z trudem powstrzymując się od spojrzenia w biust.
-To.. Co chcesz teraz robić?-spytałem, a mój wzrok spoczął na jej piersiach

<Lydia ? :') Nie bij XD >

Od Lydii cd. Mat'a

Chłopak uniósł brwi pytająco, a po chwili wszedł do środka zamykając drzwi. Otworzyłam pierwszą walizkę i zaczęłam chować ubrania do szafy.
- Co tam słychać u Ciebie? - zagadałam
- Wszystko po staremu - powiedział otwierając jedną z walizek - A u Ciebie?
- Identycznie - zaśmiałam się cicho
Dopiero teraz zauważyłam, którąz  walizek otworzył. TYLKO NIE TA!
- Nie otwieraj tej! - zawołałam, niestety trochę za późno
Była to walizka pełna mojej bielizny i kilka piżam. Na wierzchu leżały dwa czarne komplety koronkowej bielizny. Czułam, że zalałam się lekko rumieńcem
- Interesujący bagaż - zaśmiał się cicho

< Mat? >

Od Julie Cd. Chris'a

-Wracam do akademii?-powiedziałam
-Już?-zdziwił się
-Nie, będę tak szła, aż dojdę do nikąd-rzuciłam i przyśpieszyłam kroku
-Dobra...-powiedział trochę zmieszany chłopak
***
Kiedy dotarliśmy do akademii, udałam się jak najszybciej do swojego pokoju.
Usiadłam na łóżku i wzięłam mój rysownik. Nałożyłam słuchawki na uszy i zaczęłam "bazgrać" zmarnowałam z 5 kartek, bo za każdym razem wychodził mi on... Chris...
Nie wiem dlaczego, ale ciągle o nim myślę...
Koło 22 do pokoju ktoś zapukał. Przeciągnęłam się i dalej rysowałam, bo nie usłyszałam pukania. Tak w dalszym ciągu miałam słuchawki na uszach. Nagle ktoś wszedł do pokoju. Wzdrygnęłam się.
-Nie umiesz pukać ?- odstawiłam rysownik, zdjęłam słuchawki

<Chris, no bo kto inny :P >

Od Chris'a Cd. Julie

- To nie ładnie jak dziewczyna pali - skrzywiłem się - Ile masz lat?
- 15 - powiedziała patrząc przed siebie
- Więc powtórzę, to nie ładnie jak dziewczyna pali i to na dodatek 15-latka
- Nie będziesz mi mówił jak mam żyć - wywróciła oczami
- Ja tylko ci mówię jak to wygląda - zaśmiałem się
Jak już wcześniej mowłem, zapowiada się miła znajomość.
- Czemu nic nie mówisz? - jęknąłem nie lubiąc tej niezręcznej ciszy
- Hm... bo może nie mam ochoty nic mówić, albo nie mam ochoty nic mówić akurat do Ciebie? - uniosła brwi wyrzucając niedopałek papierosa
- Cóż... jak wolisz, ale nie musisz być tak wrogo do mnie nastawiona
- Okej, zapamiętam - odpowiedziała i zawróciła

< Julie? >

Od Astiji

Dziś z rana przyjechaliśmy do nowej akademii. Konie już w boksach, a my rozpakowani.
Zdążyłam już tu wszystkich poznać. Ci ludzie są naprawdę spoko. Myślałam, że będzie tu strasznie sztywno, ale jest ok.
Koło 12 poszłam do stajni, żeby zobaczyć co u Esturiona. Do stajni przyszła też Julie.
-Jedziemy na przejażdżkę?-zaproponowałam
Dziewczyna po chwili się zgodziła. Uszykowałyśmy nasze konie. Gdy mieliśmy wyjeżdżać do stajni przyszedł mój brat z jakąś dziewczyną, teraz sobie przypominam, to chyba Emma.
Dołączyli się do naszego terenu.
Jechaliśmy tak w czwórkę nad wodospad. Kiedy dojechaliśmy zsiedliśmy z koni i przywiązaliśmy je. Zaczęliśmy podziwiać widoki. Julie usiadła na kamieniu i zaczęła rysować to co widziała. Żałuję, że ja nie zabrałam swojego rysownika.
Nad wodospadem spędziliśmy jakieś pół godziny i czas było wracać.
-Derek! Ścigamy się?-zaśmiałam się do brata
-Czemu nie-uśmiechnął się pod nosem -A wy?-spytał Julię i Emmę
-No pewnie-odpowiedziały dziewczyny zgodnym churkiem.
Zaczął się nasz wyścig. Na początku jechałam trochę z tyłu. Później dogoniłam Emmę. Wyścig toczył się pomiędzy Julie i Derekiem. Lira chciała dać gazu, ale Julie ją przytrzymała. Wykożystałyśmy z Emmą tą sytuację, aby ich trochę dogonić. Koniec końcem wyścig wygrał Derek.
Było bardzo fajnie. Kiedy wróciliśmy do akademii byliśmy bardzo zmęczeni.
Poszliśmy do stołówki, żeby zjeść obiad. Do mnie, Julie i Amelki, dosiadło się dwóch chłopaków...

<Któryś z tych dwóch chłopaków? XD>

Od Mat'a

Dowiedziałem się, że mają tu przyjechać moi starzy znajomi z poprzedniej szkoły. Gdy przyjechali wyszedłem im na powitanie.
-Cześć Lydia. Siema Jackson-przywitałem się
-O hej Mat-Lydia mnie przytuliła -Myślałam, że jeszcze nie dojechałeś
-Jak widać, już tu jestem-zaśmiałem się -Pomóc wam wyprowadzić konie ?-spytałem
-Nie trzeba-odpowiedział Jackson
Obserwowałem jak "działają" Gdy odstawili konie do boksu, zaprowadziłem ich do sekretariatu. Tam podpisali papiery i dostali klucze do pokoji.
Najpierw odprowadziliśmy Jacksona, później odprowadziłem Lydię.
-Będziesz tak stał w progu, czy pomożesz mi się rozpakować?-spytała kusząco dziewczyna
Poczułem się trochę zmieszany, bo to w końcu siostra mojego najlepszego kumpla...

<Lydia?>

sobota, 5 marca 2016

Od Julie Cd. Chris'a

Szliśmy w milczeniu, które Chris musiał oczywiście przerwać.
-Długą będziesz tak milczeć?
-Tak! Jak Ci nie pasuje to się wróć-burknęłam i przyśpieszyłam kroku
Chłopak na chwilę został w tyle, ale po chwili mnie dogonił.
-Jakoś nie zamierzam Cię zostawić-powiedział
Nic się nie odezwałam, potraktowałam to zdanie jak powietrze.
Wyciągnęłam paczkę szlugów i odpaliłam jednego
-Ty palisz?-spytał
-Nie, k*rwa. Jem frytki.-rzuciłam w jego stronę
Chłopak zamilknął na chwilę, po czym znów zaczął gadać...

<Chris?>

Od Chris'a Cd. Julie

- Ej,ej. Spokojnie. Jakby nie patrzeć to bardziej ty na mnie wpadłaś, niż ja na ciebie - zaśmiałem się
Dziewczyna prychnęła i wywróciła oczami
- Daruj sobie - jęknęła i wyminęła mnie w drzwiach
Zapowiada się miła znajomość z nową uczennicą akademii.  Wyglądała jakby chciała mi przyjebać. Naprawdę. Może to dlatego, że dziś jest jej pierwszy dzień tutaj? Zobaczymy.
****
Wracałem właśnie ze stajni, gdy podczas wchodzenia do środka oberwałem drzwiami. Od razu rozpoznałem ''sprawcę'' tego zdarzenia.
- Miło Cię znowu zobaczyć - skrzywiłem się pocierając bolące miejsce na głowie
- Taa, ciebie też - jęknęła
- Pozostaniesz taka anonimowa czy w końcu mi się przedstawisz? - uśmiechnąłem się
- Julie - westchnęła i wyciągnęła rękę w moją stronę
- Chris -zaśmiałem się i uścisnąłem jej dłoń - Wybierasz się gdzieś?
- Tak, muszę się przejść, a co?
- O tej porze? Już ciemno
- Poradzę sobie, raczej nikt mnie po drodze nie ukradnie - wywróciła ponownie oczami i wyminęła mnie
- Idę z tobą - powiedziałem doganiając ją
- Słucham? - zmarszczyła brwi nie będąc pewna czy dobrze usłyszała
- Idę z tobą - powtórzyłem z uśmiechem
Dziewczyna chyba nie miała ochoty już się kłócić, bo usłyszałem tylko ciche westchnięcie z jej strony i brak sprzeciwu

< Julie? >

Od Julie

Jak zwykle siedziałam na ognie słuchając muzyki i mażąc coś w moim rysowniku. Spojrzałam w okno..."Pochmurno..Jak co dzień". Myślałam o tym jak 'tam' będzie. Tam- mam na myśli akademię. Czy poznam kogoś z kim będę mogła normalnie pogadać, czy będą tam same sztywniaki...
Wstałam z parapetu i zaczęłam szperać w szafie. Wyciągnęłam dobrze zakamuflowaną paczkę białych malboro i wyciągnęłam jednego papierosa, po czym odłożyłam paczkę. Podeszłam do okna i uchyliłam lufcik, po czym spaliłam papierosa.
Mama mówiła coś, że koło 12 mam być gotowa bo wyjeżdżamy. Spojrzałam na zegarek...No ładnie 10:45. Zaczęłam się szykować. Ubrałam się w to:
Zaczęłam się malować. Gdy już skończyłam, wzięłam wcześniej spakowane rzeczy. Dorzuciłam jeszcze raptopa, słuchawki, pada, mp3, oraz dalszą listę mojego sprzętu elektronicznego. O mało bym zapomniała mojego rysownika. Szybko po niego wróciłam. Gdy załadowałam bagarze do auta, ruszyłam po konia. Lira była czyściutka jak nigdy. Mimo to na szybko ją wyczesałam. Wraz z mamą założyłyśmy mojemu skarbowi ochraniacze transportowe. Żeby moja mała dzikuska sobie nic nie zrobiła.
Kiedy już udało nam się wprowadzić tego uparciucha do przyszepy, mogłyśmy w końcu wyruszyć.
***
Po 5 godzinach monotonnej jazdy, byłyśmy w końcu na miejscu.
Mama poszła już łatwić papiery, a ja odstawiłam w tym czasie Lirę do boksu.
Wzięłam bagarze z auta i ruszyłam w stronę akademii.
W drzwiach wpadł na mnie jakiś koleś.
-Uważaj sobie! -wrzasnęłam trochę speszona

<Ktoś jakiś?>


Od Emmy

Koło 19:20 byłam u siebie w pokoju. Własnie wróciłam ze stajnii. Siedzę na łóżku i strasznie mi się nudzi. Przypomniało mi się o tym, że Mat chciał się spotkać na wieczornej fajce. Poszłam więc pod jego drzwi i cicho zapukałam. Praktycznie od razu mi otworzył. Weszłam trochę niepewnie.
-Ale tu ciemno-powiedziałam
-Chodź do okna-powiedział
Staneliśmy przy oknie i zapaliliśmy sobie
Gadaliśmy przez jakieś 20 minut i stwierdziłam, że idę do siebie.
Mat przez chwilę nie chciał mnie wypuślić, ale potem powiedział
-No dobra, idź jak masz iść...
***
-Dobranoc-powiedziałam gdy wychodziłam, ale nie usłyszałam odpowiedzi.
Gdy wróciłam do pokoju "rzuciłam" się na łóżko, wzięłam mój szkicownik i zaczęłam szkicować.

Od Mat'a Cd. Emmy

-No już! Chwila! Staram się-odkrzyknąłem dziewczynie
"Jak nie chcesz się zatrzymać -to biegnij!"pomyślałem i przycisnąłem mu łydki
-Gazu-zaśmiałem się do dziewczyny
Jechaliśmy obok siebie, a nasze konie nie dawały za wygraną cały czas galopując.
W końcu trochę sfolgowaliśmy i zatrzymaliśmy się nad jeziorem, gdzie zmoczyliśmy koniom nogi.
Gdy wróciliśmy do akademii, robiło się pochmurno.
Odstawiliśmy konie do stajnii.
-Jaki masz numer pokoju ?-spytałem
-13-odpowiedziała dziewczyna
-Ja 12..-uśmiechnąłem się-Widzimy się na wieczornym szlugu-uśmiechnąłem się i poszedłem do akademii, zostawiając tym samym Emme w stajni.

Od Emmy Cd. Mat'a

-Hmm.. Brzmi kusząco-użmiechnęłam się-Tak w ogóle, jestem Emma
-Mat- uśmiechnął się chłopak - To co, widzimy się za 15 minut w stajni-powiedział i wyszedł
Ja skończyłam spokojnie jeśc obiad, po czym poszłam się przebrać w ubrania nadające się do jazdy konnej (bryczesy itd.) wzięłam ze sobą toczek, bo nie wiedomo jaki odpał może przyjść do głowy mojej kobyłce.
Gdy dotarłam do stajni, Mat był już tam. Siodłał właśnie swojego konia, gdy to zobaczyłam zrobiłam to samo. Oboje postanowiliśmy się wybrać w siodłach westernowych.
Gdy wjeżdżaliśmy do lasu, koń Mata zaczął wierzgać
-Uspokuj go- wrzasnęłam, bo jego koń o mało co kopnął by moją I-Saru

<Mat?>

Od Mat'a Cd. Emmy

-Cześć nie brzmiało by lepiej ?-spytałem lekko oburzony
-Podglądałeś mnie-rzuciła
Zaśmiałem się wzgardliwie..
-Nie podglądałem..-powiedziałem
-Ah tak?-oburzyła się
-Nie podglądałem, tylko obserwowałem czy belfer nie idzie..-burknąłem po czym chuchnąłem jej dymem papierosowym w twarz
-No chyba, że tak... Jak dasz szluga, to nie wydam nikomu twojej kryjówki-zaśmiała się cicho
"Jeszcze by tego brakowało, żeby mi małolata groziła"
-Eh... co mi szkodzi-powiedziałem i wyciągnąłem w jej stronę paczkę
-Dzięki-powiedziała biorąc fajkę i znikając mi z oczu.
Nie widziałem się już z nią, aż do obiadu...
-Może mała przejażdżka po obiedzie?-spytałem

<Emma?>

Od Emmy

Dziś wstałam nieco wcześniej niż zwykle. Obudziło mnie udeżenie poduszką w twarz.
-Spadaj Nathan!-wrzasnęłam
-Oh! Daj spokój! Wstawaj, migusiem!!-odpowiedział brat - Mam Cię zawieźć do Akademii... Wyruszamy za godzinę!
Oczy chciały mi wyjść na wierzch.. "Jak to? To już dzisiaj?!" Nie mogłam uwieżyć, bo byłam przecież jeszcze nie spakowana.
Zaczęłam się szykować. Spakowałam to co moim zdaniem było najpotrzebniejsze, a i tak wyszło tego wszystkiego ok. 3 torby + laptop i inny sprzęt elektroniczny, oraz oczywiście gitara.
Koło 6, poszłam wpakować I-Saru do przyczepy, bo mój kochany braciszek, by się tego oczywiście nie podjął. 10 minut później byliśmy już w drodze.
***4 godziny później***
W końcu dojechaliśmy.. Odprowadziłam Sarę do boksu, który był specjalnie dla niej przygotowany.
Nat pomógł mi wziąc rzeczy i poszliśmy do sekretariatu, tam podpisałam papiery i dostałam klucz do pokoju. Brat pomógł mi się rozpakować, ale potem musiał jechać. Odprowadziłam go i przytuliłam na porzegnanie, wtedy zobaczyłam, że ktoś mnie obserwuje. Udałam się w kierunku tej postaci.
-Ej. Ty!-krzyknęłam

<Matheo?>