Dowiedziałem się, że mają tu przyjechać moi starzy znajomi z poprzedniej szkoły. Gdy przyjechali wyszedłem im na powitanie.
-Cześć Lydia. Siema Jackson-przywitałem się
-O hej Mat-Lydia mnie przytuliła -Myślałam, że jeszcze nie dojechałeś
-Jak widać, już tu jestem-zaśmiałem się -Pomóc wam wyprowadzić konie ?-spytałem
-Nie trzeba-odpowiedział Jackson
Obserwowałem jak "działają" Gdy odstawili konie do boksu, zaprowadziłem ich do sekretariatu. Tam podpisali papiery i dostali klucze do pokoji.
Najpierw odprowadziliśmy Jacksona, później odprowadziłem Lydię.
-Będziesz tak stał w progu, czy pomożesz mi się rozpakować?-spytała kusząco dziewczyna
Poczułem się trochę zmieszany, bo to w końcu siostra mojego najlepszego kumpla...
<Lydia?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz