Po jakiś 5 minutach doszliśmy do parku. Paliły się w nim tylko pojedyncze lampy. Usiedliśmy na jednej z ławek
- Długo tu jesteś? - spytałem
- Zaledwie kilka dni. Przyjechałam dwa dni przed tobą - uśmiechnęła się
Rozmawialiśmy jeszcze dłuuugo, aż zrobiło się naprawdę późno. Była już 1 w nocy.
- Chyba powinniśmy już wracać - zaśmiałem się
- Raczej tak, na szczęście jutro sobota i nie trzeba rano wstawać - uśmiechnęła się uroczo
W momencie gdy mieliśmy się już zbierać nagle zgasły wszystkie lampy i nastała całkowita ciemność. Dziewczyna krzyknęła i odruchowo wskoczyła mi w ramiona. Dopiero po chwili się ogarnęła i odsunęła ode mnie
- Przepraszam, nie przepadam za ciemnością - powiedziała nieśmiało
- Nie masz za co przepraszać, dobrze czuć się bohaterem - zaśmiałem się
< Asti? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz