Przełknęłam głośno ślinę
- Masz rację, powinniśmy wracać - spuściłam wzrok
Mat kiwnął głową i ruszyliśmy w stronę akademii. Czułam się... dziwnie. Nigdy nie myślałam o nim w ten sposób i nie sądziłam, ze cos takiego może mieć w ogóle miejsce. Jednak nie było mi z tym źle. W sumie to wręcz przeciwnie. Z resztą, to przeciez Mat. Jest pewnie taki sam jak Jackson, więc nie mam co za dużo o tym myśleć. Jednak nie mogę przestać. Ekhm. Drogę powrotną spędziliśmy w ciszy i wcale nie była ona niezręczna. Mat odprowadził mnie do pokoju
- Przepraszam - zaczął - Chyba nie powinienem...
- Nie musisz przepraszać - uśmiechnęłam się otwierając drzwi - Dziękuję za spacer
Chłopak uśmiechnął się szarmancko.
- Dobranoc Lydia
- Dobranoc Mat - nieśmiało go przytuliłam i wróciłam do pokoju
Co to w ogóle miało być? Czy mi się to podobało? Tak, ale raczej nie powinno.
< Mat? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz