Boże! Jak ja tego nie cierpię! Nie nawidzę! Jeszcze raz powturzę: Nie nawidzę opowiadać o sobie!
-Muszę?-spytałam błagająco
-No dawaj, dasz radę-motywowali mnie
-Ok.. Mam na imię Julie, mam 15 lat... Mieszkam z matką, ojca nie mam..-zająknęłam się w tym momencie i czułam jak łzy napływają mi do oczu. Przełknęłam ciężko ślinę...-W wolnym czasie lubię czytać, rysować.... No to by było na tyle-powiedziałam
Dyrektorka patrzyła, a łzy spływały mi do oczu. Odeszłam od naszego grona. "Oni" tzn. cała reszta, która została kontynuowali tę małą "zabawę". Jedynie Chris za mną poszedł
-Idź do ogniska-powiedziałam
-Dlaczego ?-spytał
-Chcę pobyć sama-odpowiedziałam
Chłopak nie miał siły się ze mną kłucić więc poszedł do ogniska. Ja po cichu przemknęłam się do mojego pokoju. Wślizgnęłam się do łazienki i zaczęłam nerwowo szukać czegoś ostrego "Nie! Znowu to zrobiłam! Poruszyłam temat o nim.! Jestem taka głupiaa..!" W tym momencie w ręce dosłownie wpadła mi żyletka. Nerwowo złapałam ją w palce i zaczęłam nacinać kilkukrotnie nadgarstek.
Krew spływała mi z ręki. Odkręciłam wodę. Chwilę puźniej "ranę" miałam już opatrzoną.
Do rana siedziałam w swoim pokoju.
Rano ktoś zapukał.
-Chwila!-krzyknęłam
Zaścieliłam szybko łóżko, prześcieradło było całe w krwi, z resztą jak i bandaż.
Założyłam sweter. Tak. Sweter i spodnie od piżamy, poprostu bombowo!
Podeszłam do drzwi i je uchyliłam ażeby zobaczyć kto to.
-Chris?-spytałam
<Chris?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz